Houston mamy problem…

Hej, dawno nie pisałam, ale czas szybko leci, za szybko i jakoś tak wyszło. Byłam ostatnio na kontroli w „Euromedic” no i się okazało, że żyła balonikowana jest w porządku. Natomiast ta żyła, gdzie jest stent, wrasta mi w niego i zamyka tym samym światło przepływu krwi. Po założeniu było 7 mm, teraz jest cztery. Dr Simka powiedział, że mam przyjść do kontroli w styczniu. Jeśli tendencja do „wrastania” zatrzyma się i światło przepływu będzie wynosiło 4 mm to ok. Natomiast jeśli się okaże, że jeszcze bardziej się to światełko zmniejszyło – czeka mnie wymiana stentu, czyli kolejny zabieg. To że płatny to oczywista oczywistość. Tyle, że myślałam, że ten etap mam już za sobą, a tu się okazuje, że niekoniecznie. No i trochę mi mina zrzedła… A do tego dołożyło się moje zapalenie migdałków i konieczność brania antybiotyku, a tego strasznie się boję (taka trauma). Ostatnio antybiotyk przyjmowałam 2,5 roku temu i potem miałam 3 rzuty. Wiem, że te rzuty wcale mogły nie mieć nic wspólnego z antybiotykiem, a raczej to efekt „odstawienny” betaferonu, ale w tej chorobie nigdy nic nie wiadomo. Na razie nie zauważam żadnych zmian szczególnych w moim stanie zdrowia no i staram się o tym nie myśleć. Jedynymi pozytywami ostatnio to są szczęśliwie ukończone 6 lecie mojego Michałka (impreza się udała :)) i to, że w końcu po 3 miesięcznej przerwie znowu mogę mieć rehabilitację 2 razy w tygodniu, sam na sam z Kasią :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *