Wiem, wiem, bardzo się opuściłam. Moja wina, moja wina. Ale tak naprawdę nic się u mnie nie zmieniło. Mój stan zdrowia jest bez zmian. W czerwcu odebrałam wyniki rezonansu magnetycznego i zmiany w mózgu i rdzeniu kręgowym są takie same jak w 2008 r. Czyli można stwierdzić, że na mnie Betaferon działa. Może nic mi się nie „naprawiło” – bo i też ten lek nie naprawia tego, co się popsuło, ale opóźniło rozwój choroby. I chwała mu za to!!! W czerwcu też byłam na rutynowych badaniach krwi. Okazało się też, że w życiu nie byłam taka zdrowa, jak jestem teraz :) Ironia losu… Jutro wybywam na zasłużony urlop. Jedziemy do Ustronia Morskiego. Co prawda pogoda za szybką jest raczej pod zdechłym Azorkiem i baaaaaaaardzo odbiega od wakacyjnej aury, ale jakoś tym się nie przejmuję. Cieszę się, że jadę odpocząć i przez ponad dwa tygodnie nic nie muszę. Więc do kiedyś tam. Errorrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr