Stan, o którym Wam pisałam, przeminął z majem. Można odhaczyć. I tak się cieszę, że mogłam przez te parę miesięcy bardziej kolorowo cieszyć się życiem. Na wiosnę też dzięki Waszej pomocy zgromadzonej na 1% nabyłam wózek inwalidzki, taki lepsiejszy. Dużo łatwiej się go powozi, skręca, jest lżejszy, no po prostu średnia klasa wózków – i tak dość drogi… W wakacje byliśmy w Niechorzu. Piszę o tej miejscowości, bo chciałabym polecić ją wszystkim niepełnosprawnym! Pierwszy urlop, gdzie w ogóle nie korzystaliśmy z auta. Wszędzie dało się dojechać wózkiem: po miasteczku, na plażę (kilka zjazdów dostosowanych), do restauracji, pozwiedzać, tylko na latarnię się nie udało, ale wybaczam budowniczym :) A po wakacjach, dokładnie 28 sierpnia, poddałam się zabiegowi wstrzyknięcia botoxu! Tak, tak, ale do pęcherza moczowego :), w ramach programu leczenia pęcherza neurogennego. To była najlepsza moja decyzja, jaką podjęłam w trakcie mojej 16-letniej walki z SMem! Do wiadomości, SM nie tylko powoduje problemy z chodzeniem, widzeniem, utrzymaniem równowagi, ale też uszkadza m.in. nerwy odpowiedzialne za prawidłową politykę siusiania. Masz problemy z nietrzymaniem moczu, z częstym oddawaniem w niewielkich ilościach itp. Zawsze było tak, że gdy byłam poza domem pierwszą rzeczą najważniejszą była informacja, gdzie jest WC. Jak szłam do kina na 16, to od rana już nie piłam, żeby potem nie wychodzić 10 razy podczas seansu. I tak zawsze musiałam mieć wkładki. Teraz, nie do uwierzenia. Jak normalny, zdrowy człowiek. Moje życie już nie kręci się wokół siusiania! To niesamowita poprawa komfortu życia! Jeśli ktoś się obawia tego kroku, to warto go podjąć. Zabieg trzeba ponawiać co 6-10 miesięcy, bo botox się wchłania do organizmu, ale co tam. Warto.