Wyjazd rehabilitacyjny

Wróciłam w niedzielę z dwutygodniowego pobytu w Dusznikach Zdroju. Byłam tam dzięki Stowarzyszeniu i z ludźmi ze Stowarzyszenia. Było baaaaaardzo fajnie! Ponieważ sami swoi, tzn. SMki, nikt się z niczym nie czaił, nie dziwił, nie trzeba było niczego udawać, czułam się w końcu sobą, tzn. sobą, jaką się stałam po zachorowaniu. Rano zabiegi, po obiedzie spacery, na ogół kończące się przy Dworku Chopina albo w knajpce „Piast”, wieczorami „spotkania integracyjne”. Wypoczęłam, poćwiczyłam (mam dużo mocniejsze nogi i lepiej mi się chodzi), a przede wszystkim naśmiałam się za wszystkie te lata, gdzie nie było mi do śmiechu. Mam nadzieję, że skutki tej śmiechowej terapii pozostaną ze mną jeszcze troszeczkę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *