13 Lipiec 2010

Jakoś tak za szybko płynie czas. Ledwo się oglądnęłam, a to już połowa lipca… Mam ostatnio taki okres przygnębienia, małej deprechy, ale chyba najgorsze mam już za sobą. I mam to tak podczas tej choroby, że bez jakiegoś istotnego powodu zaczynam spadać w dół, nic mnie nie cieszy, nie mam ochoty się spotykać, byle słowo, a już mam wilgotno pod powiekami. A jeszcze znajdą się tacy, którzy zamiast mnie wspomóc w tym okresie, albo po prostu nie szkodzić, jeszcze bardziej mnie dobijają. Ale dobra. Myślę, że na pewno wpływ na to moje samopoczucie miały następstwa pewnej imprezy i zbliżające się terminy rezonansu magnetycznego. Wczoraj miałam MR rdzenia kręgowego, dziś głowy. Denerwuję się trochę, jakie będą wyniki to raz, no i denerwowałam się, bo pierwszy raz miałam MR robione, odkąd mam stent. No ale wszystko było ok wczoraj, to dziś też będzie. Jak będę miała wyniki, to napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *