20 Czerwiec 2010

Upały przetrwałam. Teraz wszyscy już o nich zapomnieli, bo znowu jest tak sobie. A mnie to odpowiada. Przynajmniej mogę wszystko pozałatwiać, normalnie funkcjonować. To wkurzające, że człowiek jest takim niewolnikiem z pozoru błahych rzeczy. Jak jest za gorąco to źle, bo złącza się przegrzewają i „układ” przestaje działać. Jak jest za zimno to też niedobrze, bo sztywnieją za bardzo mięśnie. A już nie wspomnę o siusianiu i GPSie zaprogramowanym na lokalizację toalet w okolicy, w której przebywam. Poruszanie się o kuli to przy tym pikuś (Pan Pikuś) :) No i na pocieszenie pozostaje problem schodów i takiej małej drobnostki, która pod względem logiki niektórych przerasta – zwykła poręcz przy schodach. Taki szczególik, który ułatwia życie wielu osobom. No dobra, dosyć biedolenia. Zrobiłam dżem truskawkowy, będzie co jeść przez zimę :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *