6 Luty 2012

No i przyszedł na mnie czas, wylądowałam w styczniu w szpitalu. Zdrętwiała mi lewa noga gdzieś w święta, a ponieważ nic nie przechodziła, no to zdecydowałam się położyć. Dostawałam końskie dawki sterydów, bo przez 4 dni po 1 g, oczywiście nie odbyło się bez potwornego bólu głowy i do tej pory nie wiem, czy to był rzut czy nie. Dowiem się w czerwcu, bo wtedy mam termin rezonansu.  Dlatego piszę, że nie wiem, bo zrobiono mi w szpitalu zdjęcie RTG kręgosłupa lędźwiowego i wyszła mi dyskopatia. Chodzę o kuli, krzywo, piechurem nie jestem, pracuję na siedząco, rzeczywiście od jakiegoś czasu bolało mnie w krzyżu. Nie wiem co lepsze – rzut czy kręgosłup :)))

Szpital kojarzy się wszystkim źle. A muszę powiedzieć, że ten styczniowy pobyt chyba był moim najsympatyczniejszym, pomimo tych wszystkich niedogodności. Ze względu oczywiście na osoby, które tam spotkałam. Wszytkie dziewczyny (i młodsze i starsze) mając poważne problemy zdrowotne potrafiły się śmiać, dowcipkować, poprostu są silne i tą siłą zarażały. Pozdrawiam Żanetę, Kasię, Marysię i Panią Helę! Super, że Was poznałam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *