Hej! Tak jak podejrzewałam, dostawałam placebo. Teraz przyjmuję już właściwy lek, ale nie zauważyłam jakiejś rewelacji. Wszystko po staremu – nadal nie biegam :) Może za wcześnie, bo to dopiero dwa miesiące, a może po prostu, ten typ tak ma. Oprócz spadku leukocytów poniżej normy (ponoć tak ma być), żadnej niespodzianki. A nie, jest jedna. Ale sama sobie ją wymyśliłam, z drobną pomocą NFZ i 1%. Ośmieliłam zaopatrzyć się w wózek inwalidzki. Od jakiegoś czasu jeździł za mną po mojej głowie, ale zawsze go spuszczałam w dół. Aż pomyślałam – kobieto, ty na spacerze nie byłaś ponad 6 lat! To nie jest normalne! Weź się przełam, bo szkoda życia. No to się niby przełamałam. Już pojeździłam sobie z rodziną po parku w Świerklańcu. Niby super, ale jakoś nie ma się do cholery z czego cieszyć. Radość przez łzy. Wiem, że to jedyny sposób, żeby wyjść gdzieś dalej, poza ramy dom, auto, praca, dom, ale jak jechałam po parku, po którym kiedyś chodziłam, biegałam… To szlag mnie trafiał. I zdaję sobie sprawę, że to uczucie będzie mi towarzyszyło wszędzie, gdzie będę się poruszała na wózku. I muszę to sobie w głowie poukładać. Trudne