Tak myślałam, że ten czerwcowy rzut to jest jakaś masakra. Długo wracałam do siebie, a w zasadzie to jeszcze nie wróciłam. Straty są duże, może już nie mam lęków, ale psycha dalej zorana. Ręka lewa odrętwiała, o nogach to już nie ma co mówić. Chciałam wiedzieć, jak duży był to rzut, więc poprosiłam o skierowanie na rezonans m.in. głowy. Na fundusz czekałabym 7 miesięcy!!! A ja musiałam wiedzieć już. Więc dzięki Wam, a dokładniej pieniądzom, które od Was dostałam w ramach 1%, zapisałam się prywatnie. No i tak, jak się spodziewałam – trzy nowe zmiany w głowie, jedna nawet znaczna. Dla wtajemniczonych – zaczęłam kwalifikować się na leczenie lekami drugiego rzutu przez NFZ. Dla niewtajemniczonych, dopiero dwie nowe zmiany kwalifikują cię do leczenia refundowanego! Ja mam trzy, a więc mój stan na tyle się pogorszył, że łaskawie można mnie dopuścić do koryta. Poniekąd zachęcona tym faktem udałam się we wrześniu na wizytę do innego neurologa, mając nadzieję, że powie: faktycznie, te tabletki na panią nie działają, ale może Tysabrii… Ale nie. Powiedziała, że takie rzuty mogą się zdarzać, bo na tym polega choroba, że mam trwać przy tym, co biorę, itd. I ktoś mi kolejny raz wyrwał piórka ze skrzydełek – tak nawiasem, już niewiele ich tam pozostało. Czy ja tylko mam takiego pecha, że przez tyle lat nie trafiłam na takiego lekarza, który by umiał mnie dobrze prowadzić, który by zawalczył o mnie, tak jak ja walczę każdego dnia, albo chociaż próbował.
To jedna część historii. Druga to taka, że od 2012 r mam stwierdzoną dyskopatię w odcinku lędźwiowym kręgosłupa. Do tej pory nie dawała ona o sobie znać. Ale podczas tego rzutu w czerwcu przewróciłam się parę razy. Może to spowodowało narastający ból w tym odcinku kręgosłupa po lewej stronie. Ze skierowaniem na rezonans tego odcinka udałam się zarejestrować i dostałam termin już na 6 marca 2015 r. Jednak w tej chwili to już jest katastrofa – prądy po lewej nodze, które idą aż za kolano przechodzą moją nogę parę razy na minutę, nie mam pozycji, w której bym tego nie czuła, w której by mnie nie bolało. Idę w środę do szpitala, bo już nie wytrzymuję bólu. Może tam mi zrobią MRI i coś pomogą. Jak nie, to skorzystam znowu z 1 %, bo do marca to się zabiję.
Tak podłego roku to już dawno nie miałam, same kopniaki, ile można…