21 Grudzień 2009

Chciałabym Wam wszystkim (i sobie też) życzyć na te Święta Narodzenia Boga wesołości, obżartości (nie do przesady :) i miłej, ciepłej atmosfery w ten wigilijny wieczór.

A na przyszły Rok 2010, na przyszły Rok musi się koniecznie spełnić przynajmniej jedno Wasze marzenie. O czym wszyscy marzą, tego nie wiem, ale domyślam się, o czym marzą chorzy na SM. O tym samym, co ja? O ZDROWIU? Może właśnie to marzenie będzie tym jedynym… Tego wszystkim SMowcom życzę!!!!

8 Grudzień 2009

Nie wiem, od czego zacząć. Dostałam dzisiaj info od Madzi, że ktoś, kogo nie widziałam sto lat świetlnych (bo chyba tyle minęło, kiedy ostatni raz siedziałyśmy w „Exie”), zorganizował, a właściwie zorganizowała dla mnie wraz ze swoimi uczniami z 2b, 2d i 2e Liceum Żeromskiego w Bytomiu, kramik z różnościami wykonanymi przez tychże uczniów. Czytaj dalej

Podziękowania

Sztab moich przyjaciółek orzekł, że powinnam te podziękowania zamieścić na głównej stronie, bo nie każdy wchodzi na zakładkę „Nasze akcje”. Co niniejszym czynię. Rozkaz to rozkaz.

CHCIAŁABYM BARDZO PODZIĘKOWAĆ WSZYSTKIM,

KTÓRZY PRZYSZLI NA SPEKTAKL CHARYTATYWNY.

ZA TO, ŻE BYLIŚCIE,

ZA TO, ŻE UCZESTNICZYLIŚCIE W AUKCJACH OBRAZÓW

ZA TO, ŻE KUPILIŚCIE CEGIEŁKI I KARTKI ŚWIĄTECZNE

A STUDIO FOTOGRAFICZNE BYŁO DLA WAS PRAWDZIWĄ FRAJDĄ.

Dzięki Waszej hojności

udało się zgromadzić

7975 zł

(po odliczeniu kosztów podróży artystów)

Oczywiście na bieżąco będę informowała, na jakie leki zostaną wydatkowane darowane przez Państwa pieniądze.

Dzięki dobroci Grzegorza z Krakowa mam zapewnione leczenie na około 3 miesiące. Podarował mi Betaferon!!!

Pieniądze więc będą czekały na swoją kolej na koncie oszczędnościowym.

JESZCZE RAZ

Z GŁĘBI SERCA

BARDZO DZIĘKUJĘ

Wiara w siebie

Myślałam, że napiszę dzisiaj jak pojawiła się u mnie choroba i jej historię. Ale nie. O tym napiszę wkrótce. Dziś zasmuciła mnie bardzo pewna prawda, która do mnie dotarła. Należę od roku do Stowarzyszenia Chorych na SM „SEZAM” (baner pojawi się za niedługo!) i dziś mieliśmy spotkanie. Muszę to zaznaczyć, że spotkałam tam bardzo fajnych ludzi, młodych, starszych, nieważne, są super! Czytaj dalej

Początek.

Witam Was na tej stronie. Chcę wytłumaczyć, dlaczego zatytułowałam ją „Stan zawieszenia”. Tak właśnie się czuję. Żyłam sobie pełnią życia, skończyłam studia, zaczęłam pracę, świat należał do mnie  i przyszła choroba. Musiałam wszystko przewartościować, zmieniły się moje priorytety. Tak, pomimo choroby zdarzył się cud. Poznałam Rafała, urodził się Michałek. Teraz staram się „normalnie” żyć. Ciągle pracuję, wychowuję Michasia, prowadzę dom. Ale czuję się, jakbym żyła zawieszona nad tym, co się dzieje wokół mnie, czekając wciąż na to, że będę w końcu mogła z moim synem pójść na spacer do lasu.

„Czekam na wiatr, co rozgoni ciemne, skłębione zasłony, stanę wtedy na raz ze słońcem twarzą w twarz…”

Maanam